KILKA SŁÓW WPROWADZENIA…

Poza świętami najczęściej obchodzonymi społecznie, w większych grupach – takimi jak Ostara, Midsommer czy Vetrablot – polscy asatryjczycy celebrują także szereg innych okazji. Często mają one charakter lokalny i wiążą się z mniejszymi, skromniejszymi uroczystościami obchodzonymi w grupach rodzinnych czy najbliższych przyjaciół lub grupach lokalnych. Czasem jednak dobrym pomysłem okazuje się zorganizowanie większego zlotu także z okazji tych mniej popularnych – co wcale nie oznacza, że mniej ważnych! – świąt.

W tym roku pomorscy asatryjczycy postanowili zaprosić na takie spotkanie przyjaciół i znajomych z całego kraju (i nie tylko) w ramach otwartego święta – połączonych dwóch ważnych dla nas okazji, Thorrablotu i Disablotu.

W ramach wstępu warto zatem powiedzieć też kilka słów na temat samych świąt – ich genezy i symboliki.

 

THORRABLOT

Þorrablót – obchodzony zwykle na przełomie stycznia i lutego to święto, podczas którego odbywa się rytuał blot poświęcony Thorowi. Jego ślady można znaleźć już w sagach islandzkich, gdzie jest utożsamiane ze świętem zimy. Tradycyjnie składano wówczas ofiary, które miały oddalić przedwczesne letnie burze niesprzyjające wzrostowi zbóż ozimych.

Święto mocno zakorzeniło się w islandzkim folklorze, dzięki czemu jego obchody  żywo utrzymały się aż do końca XIX wieku. Þorri funkcjonował wówczas jako Pan Zimy, który mógł ukarać złą pogodą, stąd zwyczaj gorliwego zapraszania go do wszystkich domów przez gospodarza… skaczącego na jednej noce w spodniach założonych tylko jedną nogawką 😉

Obecnie, od końca XX wieku, święto jest znów hucznie obchodzone w Islandii – śpiewem, tańcem i degustowaniem lokalnych przysmaków.

Pierwszy dzień miesiąca Þorri (bo tak właśnie nazywał się według staroislandzkiego kalendarza czwarty miesiąc pory zimowej) był dawniej powszechnie uważany za Dzień Męża. Między innymi stąd właśnie współczesne utożsamianie Thorrablotu ze świętem „męskim”.  

 

DISABLOT

Disablot to święto żeńskich istot mitycznych, bogiń, duchów przodkiń i żeńskich duchów opiekuńczych. Składanie Disom podarków ma zapewnić społeczności, a głównie jej żeńskiej części (choć nie tylko!), przychylność tych niezwykle ważnych postaci.

Disy według tradycji są bowiem odpowiedzialne m. in. za opiekę nad ludźmi i całymi rodami, płodność ludzi i natury, a także pomagają położnym i rodzącym kobietom. Mogą jednak być również wrogo nastawione. Jednocześnie źródła mówią o nich także jako o posiadających dar wieszczenia, mogących – poprzez pojawianie się w snach – przepowiedzieć człowiekowi śmierć. Ich południowogermańskie odpowiedniki – idisy – to z kolei istoty opisywane jako żeńskie duchy bitew.

Źródła historyczne wiele mówią na temat świąt ku czci Dis, jednak nie są zgodne co do terminu, w jakim dawniej były one obchodzone (wahają się gdzieś pomiędzy styczniem a początkiem marca). Współcześni poganie jednak najczęściej świętują je na przełomie lutego i marca.

Boginiami najczęściej blotowanymi podczas tego święta są Freya (Vanadis, czyli Disa Wanów) oraz Skadi (zwana Ondurdis, czyli Disą Nart). Do grona Dis zaliczane są również Walkirie i Norny.

Nie trzeba chyba tłumaczyć, dlaczego właśnie to święto uznajemy za najmocniej kojarzące się z kobiecością 😉 Obecnie to doskonały czas dla młodych dziewcząt na rytuały przejścia wprowadzające je w krąg kobiet. Jest to również ważne święto dla pań zajmujących się praktykami magicznymi.

 

THORRABLOT – DISABLOT, Rewa 2017

W tym roku połączyliśmy święto dla Thora i Dis w jedno. I tak styczniowy weekend (20-22. 01. 2017) spędziliśmy na Pomorzu, na połączonych obchodach Thorrablotu i Disablotu. Tematem przewodnim spotkania była rola kobiet i mężczyzn we wspólczesnym nurcie pogańskim.

Towarzyszyły temu panele dyskusyjne dotyczące kobiecości i męskości, a także dwa rytuały społeczne: wprowadzonie chłopca w wiek męski i przyjęcie go do kręgu mężczyzn oraz przyjęcie do kręgu kobiet dziewczynki.

Dla tych dwojga młodych ludzi był to czas ważny. Rytuał przejścia oraz przyjęcie na siebie obowiązków społecznych, ale też czas uzyskania przywilejów.

Drugim ważnym wydarzeniem tegorocznego Thorrablotu/Disablotu był asatryjski ślub. Już w trakcie paneli żeńśkich i męskich przygotowywano młodych do ceremonii, a także  wspólnie szykowano biesiadę weselną. Nie obyło się bez łez wzruszenia, a całość uświetnił pokaz tańca ognia.

Na sobotnich panelach grupa męska i żeńska spędziły czas twórczo.  Punktom programu towarzyszyła zarówno dobra zabawa, jak i wiele poważnych dyskusji i rozmów. Uczestnicy wiele się od siebie wzajemnie uczyli.

Nie zapomniano rzecz jasna o najważniejszych osobach, czyli tych, dla których blot był zorganizowany. Zarówno nowi uczestnicy, jak i stali bywalcy wiele się mogli dowiedzieć o Thorze i Disach. Dzięki temu stali się oni jeszcze bliżsi sercu.

Na koniec tradycyjnie odyła się aukcja na rzecz Kruka Odyna z Pomorskiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt „Ostoja”.

A co o tegorocznym Thorrablocie/Disablocie mówią sami uczestnicy?

[Thorstein & Vidir, Rewa 2017]

 

RELACJE UCZESTNIKÓW:

Moje odczucie co do Thorrablotu było niesamowite.

Pierwszy raz spotkałam się z taką ilością osób chcących wnieść do tej naszej asatryjskiej społeczności coś więcej.
To, że każdy z nas wniósł w ten wyjątkowy czas coś od siebie, nadało świętowaniu niewątpliwie wspaniały charakter.

Sam blot był dla mnie osobiście czymś nowym, z racji tego, że nigdy nie obchodziłam go w aż tak licznym gronie.
Składanie ofiar i wznoszenie toastów do Thora było zorganizowanie bardzo płynnie i ciekawie, co także nadawało całemu rytuałowi niesamowity wydźwięk.

[Julia]

 

Takie krótkie podsumowanie mojego (niestety też krótkiego) pobytu z Wami 🙂

Tegoroczny Thorrablot był dla mnie wyjątkowym przeżyciem. Dotarłem na miejsce zebrania drugiego dnia, w momencie kiedy wokół ogniska odbywało się zebranie męskiej części towarzystwa. Prowadzone tam rozmowy były ciekawe oraz pełne humoru, niepowtarzalnego klimatu dodawała także muzyka tworzona za pomocą bębnów oraz naszych głosów.

Następnie cała nasza grupa po omówieniu porządku blotu udała się na rewską plażę. Zamknięty krąg, dźwięk bębnów, pieśń oraz opowieść o czynach Thora nadały temu miejscu i chwili wielkiego znaczenia. Wznosząc róg wraz z innymi, byłem pewien, że Thor i Sif są tam z nami, że słyszą nasze podziękowania i prośby oraz że trafią do ich rąk podarunki od nas.

Podczas biesiady, która odbyła się tego wieczora poznałem lepiej wielu członków naszej społeczności, nauczyłem się kilku ciekawych rzeczy i spędziłem czas w bardzo miłym gronie. Czekam z niecierpliwością na następna szansę na takie spotkanie z bogami oraz z ludźmi.

[Robert]

 

Święta nie mogłem się doczekać, od kiedy potwierdziłem swoje uczestnictwo. Zawsze najbardziej się cieszę z możliwości spotkania się z ludźmi, bliskimi mi osobami, których na co dzień nie jestem w stanie widywać. Tworzymy dużą społeczność i normą jest, że mieszkamy w różnych miastach. Thorrablót, dzień wyjątkowy, stał się jeszcze bardziej magiczny ze względu na znajome twarze, na widok których zarówno mróz, jak i trud dojazdu przestawały dokuczać.

Ponadto miałem niezwykłą okazję uczestnictwa w zaślubinach Michała i Agnieszki. Naprawdę niewysłowiony jest mój zachwyt pięknem więzi, które mogą połączyć ludzi. Młoda para nie mogła wybrać lepszego momentu na rytuał wiązania.

Nasza społeczność wzmocniła się, zbliżyła do siebie, a dwójka najmłodszych z jej członków weszła w dorosły okres życia. Serce rośnie. Aż trudno uwierzyć, że tyle zdążyło się zdarzyć w ciągu zaledwie dwóch dni.

[Lis]

 

Dwie rodzimowierczynie słowiańskie pojawiły się na tegorocznym spotkaniu asatryjczyków, którzy świętowali w styczniu Thorrablot oraz Disablot. Było to dla nas ciekawe przeżycie, znamy asatryjczyków jako osoby towarzyskie i uczynne i tym razem również nas nie zawiedli. Miałyśmy okazję spotkać starych znajomych i poznać nowych.

Podczas paneli dyskusyjnych dowiedziałyśmy się trochę o Thorze oraz Disach, co wzbogaciło naszą wiedzę na temat wierzeń naszych sąsiadów, bo za najbliższych sąsiadów jako Słowianka uważam pogan germańskich. Spędziłyśmy ten czas we wspaniałym towarzystwie, wiele się nauczyłyśmy zarówno podczas twórczego dzielenia się umiejętnościami w czasie panelu kobiecego, jak i w czasie rozmów z przybyłymi osobami.

Cała impreza była doskonale zorganizowana. Wyrazy podziwu należą się tu szczególnie Pawłowi, który był mózgiem całej operacji.  Uderzył mnie fakt, że każdy z uczestników brał jakiś udział w przygotowaniach, nikt nie siedział bezczynnie w oczekiwaniu, aż organizatorzy zrobią wszystko za niego. Może to taka specyfika asatryjczyków, są pracowici i mają wielką chęć działania, to jedna z cech, które bardzo mi się w nich podobają. Życzymy asatryjczykom wszystkiego co najlepsze, a w szczególności sukcesu w zarejestrowaniu związku wyznaniowego w Polsce. Mamy nadzieję na przyszłą współpracę i planujemy jeszcze nie raz spotkać się w takim gronie.

[Liliana i Magda]

 

Ogólne moje wrażenia zamykają się w słowie „Wow!”. Jestem pod wielkim wrażeniem świetnej organizacji Pawła, który ciągle usiłował wszystko koordynować wręcz bardziej, niż sytuacja tego potrzebowała, 24h na dobę. Aczkolwiek dzięki ogromowi jego pracy wszystko udało się bezproblemowo spiąć w jedną, spójną całość. Podziwiam i gratuluję!

Na szczególną uwagę zasługują panele dyskusyjne. O wiele bardziej przemawia do mnie tego typu przedstawianie zagadnień, niż klasyczne prelekcje w formie quazi-wykładów. Panel pozwala na konfrontację różnych punktów widzenia, spojrzeń i uwag, dając w efekcie, przez syntezę różnych spojrzeń i naturalnie rozwijającą się dyskusję, nową jakość wyłaniającego się z niej obrazu, co niezwykle trudno jest osiągnąć, dysponując tylko swoim punktem widzenia. A przedstawiałem już kilkanaście prelekcji/wykładów w ramach mojej pracy, a także kilka poza nią, o dziesiątkach odsłuchanych nie wspomnę, śmiem więc twierdzić, iż jakieś podstawy, aby tego typu twierdzenia stawiać, posiadam. 😉

Abstrahując na chwilę od kwestii dyskusyjnych, garść spraw technicznych. Popieram w całej rozciągłości ideę wynajęcia całego ośrodka. 🙂 Daje to sporą dozę swobody. (Zgadnijcie, kto puszczał Deathstars o 3 w nocy. ^.^ Mam nadzieję, iż nikt usiłujący w ów czas spać mnie za to nie znienawidził. 😉 )

Wracając do dyskusji, w całej rozciągłości popieram pomysł panelu męskiego i kobiecego. Żyjemy w świecie, w którym coraz łatwiej jest znajdować się poza lub pomiędzy stereotypowo, czy wręcz biologicznie, ujmowaną płcią, zarazem obserwuję, iż coraz więcej osób zdaje się cierpieć na brak realnych wzorców kobiecych i męskich. (Obecnie promowane w mediach wzorce, podobnie jak kanony piękna, trudno mi uznać za realne. 😛 ). Co do zasady: nie uważam, by wykorzystywanie stereotypów, także formy wzorców, było czymś z gruntu błędnym. Niosą one ze sobą pewien przekaz istotnych, choć zgeneralizowanych, informacji. O ile oczywiście mamy świadomość specyfiki stereotypów i marginesu ich błędu. Zarazem myślę, iż tego typu panele pozwalają nam kształtować bardziej… zdrowe wzorce i stereotypy związane nie tylko z płcią. W obecnym świecie obserwujemy kształtowanie się nierzeczywistych, irracjonalnych wizerunków ludzi, do których wielu dąży. Zarówno wizerunków kobiet, jak i mężczyzn, pracowników i osób sukcesu, matek i ojców, osób spełnionych, szczęśliwych i żyjących pełnią życia… Próby dopasowania się do tych irracjonalnych człowieko-form graniczą z niemożliwością i są z góry skazane na niepowodzenie. Prowadzą tylko to narastającej frustracji, niezadowolenia, zrezygnowania, a czasem – depresji. Myślę, iż takie panele, pozwalające nam tworzyć racjonalne wzorce mężyczyzn i kobiet, rzeczywiste gdyż oparte o konkretne, żywe osoby, a nie wykreowane wizerunki, są naprawdę istotne. Co nie mniej ważne pokazują, iż nie musimy wcale próbować dopasować się do wspomnianych człowieko-form, by być szczęśliwymi ludźmi, kto wie czy nie bardziej niż właściciele owych wykreowanych form, na które świat spogląda z pożądaniem.

Oj rozpisałem się. ^.^
A to jeszcze nie wszystko 🙂 Bardzo spodobał mi się temat ołtarzy domowych, szkoda, że nie udało się go przedyskutować. Nie mniej jednak wszystko przed nami 🙂

Pozostając przy temacie ołtarzy oraz tych, których się one tyczą, czyli sedna naszego rewskiego spotkania. Przyznam szczerze, iż Thorradisablot był moim pierwszym społecznym świętem poświęconym Bogom opiekuńczym. Podczas rytuału czułem się niezwykle nietypowo, mimo że moja prywatna praktyka związania jest silnie z Bóstwami opiekuńczymi. Jakkolwiek rola Dis i Przodkiń jest dość intuicyjna. Tak samo wizja tego, by ktoś mógł być wobec mnie obrońcą, jak przedstawiony został Thor, była dla mnie szokująca i trudna do zaakceptowania. Nawet na krótką chwilę rytuału, który zresztą bardzo do mnie przemówił. Wręcz miałem wrażenie obecności wezwanych Osób i Sił. Być może dlatego wciąż silnie pamiętam emocje, które mi wtedy towarzyszyły. 🙂

Wracając do problemów z akceptacją roli „bycia bronionym”, być może właśnie dlatego nie związałem się dotychczas szczególnie osobiście z Thorem – obrońcą ludzi, podobnie jak nigdy nie było mi po drodze z Jezusem jako ich zbawicielem. O ile zwracam się do Bóstw w potrzebie ochrony, a zdarza mi się to niekiedy, to zwracam się do Bóstw związanych z wojną, magią, śmiercią i zniszczeniem z prośbą o to, by dopomogli mi zniszczyć to, co zagrożenie stanowi, by nad tym zapanować. Mimo pomocy Bogów, to jednak zadanie poradzenia sobie – lub nie – z tym, co poradzenia wymaga, spoczywa w moich rękach. Stawianie siebie w pozycji kogoś oczekującego klasycznie rozumianej ochrony cholernie mi nie leży. Tym bardziej Thorradissablot był dla mnie niezwykłym doświadczeniem.

Powiedziałbym coś o wychodzeniu ze strefy komfortu, ale to jest zbyt suche jak na godziny poranno-przedświtowe. 😉 )Do teraz trudno mi sobie wszystko to poukładać, od 2 w nocy redaguję ten króciutki fragment opisujący sam Blot, by oddał to, co chcę powiedzieć i jest to szalenie trudne.

Niemniej jednak, bo o tym się zapomina, dziękuję wszystkim za piękny rytuał i włożenie w niego tyle Waszej pracy i serca, dzięki czemu możliwe było wyniesienie z niego tak silnych wrażeń. 🙂

[Robin]

 

Na koniec chciałbym jeszcze dodać – z perspektywy organizatora święta – że jestem pod niesamowitym wrażeniem wspaniałej, społecznej atmosfery, którą udało się nam wszystkim wspólnie stworzyć. A efekt ten jest wynikiem ogromu pracy i zaangażowania tak wielu ludzi! Każdy z uczestników wniósł w to spotkanie coś wyjątkowego, dał z siebie bardzo wiele. Nie było tutaj biernych obserwatorów, nie było osób bezczynnie się przyglądających. Była za to społeczność wspólnymi siłami tworząca coś pięknego i wartościowego. Społeczność, której każdy członek był za coś odpowiedzialny, pełnił jakąś funkcję i robił to, co potrafi najlepiej. Po tym właśnie widzę, jak bardzo ta społeczność dojrzała w ciągu ostatnich lat i jak rozwija się w nas wszystkich poczucie odpowiedzialności za to, co wspólnie tworzymy.

[Thorstein]

Zapraszamy do galerii zdjęć z tego wydarzenia.