Przesilenie wiosenne, równonoc, pierwszy dzień wiosny, Ostara. To wyjątkowy czas dla religii opartych na kole roku. Jedno z ważniejszych świąt związanych z ruchem słońca, księżyca i naszej planety. Oparte na zmienności pór roku. Dawni Celtowie, Germanie, czy Słowianie rożnie obchodzili te święta, jednak zgodnie celebrowali nadejście wiosny, nowego życia, nowego cyklu wzrostu i powrotu do życia po zimowym śnie. Dziś w Polsce w większości domów obchodzi się w tym okresie Wielkanoc, która również jest świętem odradzania się życia. Ponadto wiele obrządków i zwyczajów zostało przejętych z wierzeń dawnych ludów, by ułatwić im przystosowanie się do nowej wiary. Jednak dawne wierzenia, zwyczaje i imiona bogów nie zostały zapomniane i nie zaginęły w mrokach historii. Nadal istnieją grupy, które czczą porządek natury i oddają cześć bogom dawnej wiary. Nazywani są różnie – neopoganie, starowiercy, rodzimowiercy, ale oni sami mówią o sobie porostu Asatryjczycy, Wiccanie czy Słowianie. Choć na ziemiach polskich najrozsądniejsza wydaje się wiara w bogów słowiańskich, istnieją tu także grupy związane z bogami starogermańskimi, czy celtyckimi. Jest to oczywiście kwestia indywidualnego wybory, przekonań i własnej historii każdego z nas, czasem tylko poparta historyczną prawdą wędrówki rozmaitych ludów, jakie pojawiły się na naszych ziemiach.

Wiara w Asów i Wanów kojarzona jest głównie z wikingami. Podobnie jak imię Thora, czy Odyna. Same edda poetycka, będąca jednym z nielicznych, ocalałych, spisanych świadectw dawnej wiary, jednoznacznie kojarzy się ze Skandynawią. Jednak w Polsce także mieszkają ludzie, którzy oddają cześć Asom i Wanom. Jest ich nie wielu, bo około setki w całym kraju, jednak dobrze się znają, wspierają i co najważniejsze wspólnie świętują. Zazwyczaj wybierają miejsce związane z naturą, jak las czy plaża. Zazwyczaj też pojawia się symboliczny ogień – tam gdzie jest to dozwolone ognisko, w innych miejscach płomień ze świeczki. Wspólnym elementem dla każdego blotu jest zamknięcie kręgu. Powitanie duchów miejsca, zaproszenie bogów, prośba o możliwość bezpiecznego odbycia obrządku. Oczyszczenie i zabezpieczenie miejsca może odbywać się na rożne sposoby – usypaniem kręgu z soli, okadzeniem go ziołami oczyszczającymi, okraszaniem ziemi miodem pitnym – ulubionym napitkiem bogów, czy w końcu pobłogosławienie młotem Thora, którzy jest jednym z ważniejszych symboli wiary.

Najpierw była propozycja, potem chęć. Chęć zrodziła decyzję, a decyzja działania. Korzystając z dostępnej dziś wszystkim technologii, można było uzgodnić dogodny termin i rozdzielić zadania, tak by każdy włożył w to święto coś od siebie. Ze względu na to, że każdy ma także życie zawodowe i rodzinne, na spotkanie ostarowe został wybrany dzień weekendowy najbliższy dniowi wiosennego przesilenia. Spotkanie nastąpiło przy Szybkiej Kolej Miejskiej, by każdy miał dogodny dojazd, z różnych części i zakątków Trójmiasta i okolic. I tak kilkuosobowa grupa ruszyła do pobliskiego lasu. Miejsce pośród drzew wspólnymi siłami zostało wybrane i przygotowane. Niby nic szczególnego, przecież to tylko niewielkie wzniesienie, kilka drzew wokół i niewielka dolinka między nimi. Jednak z jakiś przyczyn właśnie tu powiodły nas ścieżki. Ponieważ podczas omawiania obrządku pojawiło się kilka nowych pomysłów, przygotowania trwały nieco dłużej. Na pobliskim krzewie pojawiły się kolorowe kwiaty i zielone liście z papieru, niosące ze sobą życzenia związane ze zmianą pory roku. Gdy miejsce było gotowe, ofiary z jadła i napitku przygotowane na obrusie, a uczestniczy wyciszeni duchowo, rytuał się rozpoczął. Tradycyjnie duchy lasu i wybranego miejsca zostały poproszone o użyczenie miejsca i zapewnione o dobrych zamiarach, chęci spotkania z bogami. Prowadzący obrządek Godi zaprasza Asów i Wanów – niektórych z imienia – duchy lasu, strażników miejsca, po czym zapala białą szałwie, by oczyścić miejsce i miodem zamyka krąg za zgromadzonymi. Następnie młotem Thora dopełnia się część rozpoczynająca obrządek. Godi przemawia przy pierwszym toaście. Chwali wiosnę, żegna zimę, wspomniana o czasie ciemności i snu, który odchodzi i o czasie światła, rozkwitu i nowego życia, w który wkraczamy. Mówi o dniu i nocy, o równowadze i następstwie jednego po drugi, odwiecznym cyklu przemian. Nie wygania zimy, zaprasza ją ponownie, gdy jej czas nadejdzie. Wita wiosnę, gdyż jej czas przyszedł. Płatek śniegu z papieru – symbol minionej pory roku – zostaje spalony w płonieniu świeczki, a jego popiół rozsypany na ziemi. W tym miejscu jako symbol nowej pory roku, sadzone są kwiaty. Rozpoczynają się toasty. Róg z miodem pitnym krąży pomiędzy uczestnikami blotu, a każdy z nich, wznosząc toast, oddaje część bogom i przodkom, ulewając nieco złocistego trunku na ziemię. Toastów jest wiele. Ku chwale Asów, ku chwale Wanów, wiosny, zimy, słońca, są też prośby, podziękowania i chwile zadumy. Aż w końcu przychodzi czas na ofiarę. Głownie słodycze, ziarna i jajka. Także chleb, bo przecież to główny składnik naszej diety od wieków, nie może więc go zabraknąć w świątecznej ofierze. Dawnym zwyczajem wszystko to oddane zostaje naturze, zakopane w ziemi, poprzez którą trafi do tych, do których ma trafić. Obrządek dobiega końca. „Niechaj wieść niesie, że więź między nami a naszymi bogami znów została wzmocniona” – kończy Godi, wylewając ostanie krople miodu. Pusty już obrus zostaje sprzątnięty, butelki, papierki i inne śmieci zebrane i jedynym świadectwem, że coś tu się wydarzyło są zasadzone kwiaty. Drobny symbol wiosny, zachęcający ją, by na dobre zagościła na świecie. Więzi zostały wzmocnione, nie tylko z bogami, ale i z naturą, która tak ciepło przyjęła nas ludzi na swoje łono, więź uczestników święta także będzie silniejsza, gdy spotkają się na kolejnym święcie.

Autorką tekstu jest Małgorzata Anna Kott a zdjecia z obrzędu możesz obejrzeć w galerii.