JUL – TROCHĘ HISTORII I TRADYCJI

Jul (Jule, Jól) – święto zimowe, związane z przesileniem zimowym, obchodzone w północnej Europie od czasów starożytnych. Przyjmuje się, że cały festiwal związany ze świętowaniem trwa 12 dni, a samo Jul wypada w zimowe przesilenie, czyli 21-22 grudnia. W zależności od szerokości geograficznej, świętowano w różnych terminach – im bardziej na północ, tym później. Termin obchodów święta mieścił się w okresie od połowy listopada do połowy stycznia. Beda Czcigodny (mnich) w „De temporumrationeopisał znany mu anglosaski kalendarz, który miał dwa interesujące miesiące. Mianowicie ÆrraJéola (Geola) i ÆfteraJéola (Geola), czyli „Przed Jule” i „Po Jule”. Między ÆrraJéola a ÆfteraJéola, w sam środek zimy, pogańscy Anglosasi świętowali Mōdraniht, czyli Noc Matek – święto związane z kultem żeńskich przodkin, duchów i bogiń. (Skandynawskim odpowiednikiem tego święta jest Disablot, obchodzony jednak później niż na kontynencie). 12 dni a dokładnie 11,25 to różnica  między czasem mierzonym ruchem Księżyca a czasem mierzonym ruchem Słońca. Większość ludów starożytnych była świadoma tego problemu. 12 dodatkowych nocy niwelowało ten problem. Do dziś w języku niemieckim zachowało się 12 nocy, gdzie Jul nazywa się Weihnachten, czyli Święte Noce.

Wiele symboli utożsamianych ze współcześnie obchodzonym Bożym Narodzeniem wywodzi się z tradycji pogańskiego święta Jul. Zaliczyć do nich możemy na pewno ubieranie choinki, podawanie szynki, wieszanie jemioły czy palenie tradycyjnej kłody drewna. Dawna tradycja, związana z poświęceniem dla Freya największego knura w czasie obchodów tego święta, w wersji współczesnej zmieniła się w podawanie na stół szynki, a echo tej ofiary dla boga płodności wybrzmiewa do dziś w słowach „Kolędy o głowie dzika”. Dębowa kłoda Jule była podpalana i polewana winem. To pan domu miał zadbać o zapalenie kłody i podtrzymywanie ognia, nad którym pieczono ciasteczka, po czym się nimi dzielono i wspólnie spożywano. Podczas Jul pito alkohol i składano ofiary, by tym samym zapewnić urodzaj na wiosnę.

Po chrystianizacji plemion germańskich misjonarze uznali, że rozpowszechnianie wiary będzie łatwiejsze, gdy zostawią tradycyjne pogańskie obrzędy. Opisał to Beda Czcigodny w swym dziele „Historia ecclesiastica gentis Anglorum”, gdzie cytuje on list papieża Grzegorza skierowany do Mellita.

Mimo upływu tylu lat, starzy bogowie są obok nas, a pogański ogień wciąż w nas płonie.

 

kłoda jule julekloda julelog

Kłoda Jule (Jul 2014 na Śląsku)

Współcześni poganie pozostali przy motywach przedchrześcijańskich. Wieszanie w domach jemioły, kładzenie w palenisku odpowiednio przygotowanej kłody drewna, dawanie prezentów i kolacja, podczas której spożywa się szynkę oraz świętuje z rodziną i przyjaciółmi.

JUL W SAGACH

W sagach również znajdziemy nawiązania do Jul. Podczas święta składano ofiary nie tylko dla Freja, ale i dla Odyna. Przykładem może być poniższy fragment z XIII-wiecznej sagi o synu Haralda Pięknowłosego, Hakonie Dobrym, dotyczący składania ofiar bogom:

„Było starym obyczajem, że kiedy miano składać ofiary, wszyscy chłopi zbierali się w miejscu, gdzie położona była świątynia i tam też przynosili wszystko, co mieli mieć ze sobą podczas uroczystości. W czasie obchodów należy mieć piwo, zarzynano również różnego rodzaju bydło i konie. Krew, którą w ten sposób uzyskiwano, nazywano hlaut, a jako hlautbollar określano naczynie, w którym przechowywano krew. Były też hlautteinar – przypominające miotełki, służące do barwienia ołtarza oraz zewnętrznych i wewnętrznych ścian świątyni na czerwono, a także do kropienia ludzi krwią. Mięso należało przyrządzić i ugościć nim obecnych. Ognie powinny płonąć na środku podłogi w świątyni, a nad nimi należało powiesić kotły – dookoła, nad ogniem powinno się podawać kielichy, ale ten, który organizował ucztę ofiarną i był wodzem, powinien poświęcić swój puchar i ofiarne jedzenie; najpierw kielich Odyna – ten pito za zwycięstwo i władzę króla, potem Njorda i Freja za pokój i dobre zbiory. Wielu miało też zwyczaj wychylać potem puchar Bragiego (Braga full); pito również puchary za swoich zmarłych krewnych zwane pucharami pamięci.”

Istotnym elementem uczty było rytualne picie, co świetnie obrazuje Saga o Hakonie Dobrym.

„Król Håkon był dobrym chrześcijaninem, kiedy przybył do Norwegi. Ponieważ kraj ten był zupełnie pogański i panowało bałwochwalstwo, ale było tam wielu potężnych mężów, a on uważał, że potrzebuje wiele pomocy i dobrej woli narodu, więc postanowił ukryć swoją wiarę (…) ustanowił, że świętowanie Jól powinno się zacząć w tym samym czasie co u chrześcijan, a wtedy każdy powinien nawarzyć napój z pewnej ilości słodu, albo też zapłacić grzywnę i świętować dopóki starczy piwa. Przed tym obchody Jól rozpoczynano w tak zwaną hökunótt, czyli w noc środka zimy (miðsvetrarnótt) i świętowano przez trzy dni.”

Kolejny fragment ukazuje reakcję pogańską na wprowadzoną przez króla Hakona próbę zmuszenia obchodzenia Jul w chrześcijański sposób:

Następnej zimy król przygotowywał święto Yule w More i ośmiu wodzów zdecydowało się spotkać na nim. Czterech z nich było spoza okręgu Trondheim – Kar z Grytingu, Asbjorn z Medalhusu, Thorberg z Varnes, i Orm z Ljoxy; a czterech z okręgu Trondheim, Botolf z Olvishaug, Narfe ze Staf w Veredalu, Thrand Hak z Egg, i Thorer Skeg z Husaby w Eyin Idre. Tych ośmiu zobowiązało się nawzajem, pierwszych czterech do wykorzenienia chrześcijaństwa z Norwegii, a czterech kolejnych do zmuszenia króla, by złożył ofiary bogom. Czterej pierwsi popłynęli na czterech okrętach na południe do More, zabili trzech księży i spalili trzy kościoły, a następnie wrócili. Gdy król Hakon i jarl Sigurd przybyli do More ze swymi dworami, bondowie zebrali się w wielkiej liczbie; i bezpośrednio, pierwszego dnia święta, bondowie naciskali mocno na króla, by ten złożył ofiary, grożąc mu przemocą, gdyby odmówił. Jarl Sigurd usiłował pogodzić zwaśnione strony i doprowadził do tego, że król zjadł nawet kawałek końskiej wątroby i opróżnił wszystkie kielichy napełniane przez bondów, nie czyniąc znaku krzyża; lecz gdy tylko święto się skończyło, król i jarl wrócili do Hlader.

Następnym ważnym przykładem opisującym Jul i składanie ofiary z dzika są dwa fragmenty, z których pierwszy pochodzi z sagi o królu Heidreku, a drugi z Eddy Poetyckiej i Pieśni o Helgim Synu Hjorwarda:

„Obiecał ofiarować jemu [Frejowi] największego wieprza, jakiego otrzyma. Ten wieprz miał być tak święty, że nad jego szczeciną powinno się składać wszystkie ważne przysięgi i ten wieprz miał być ofiarowany bogowi jako ofiara przebłagalna – sónarblóti. W wieczór jól przyprowadzano sónargöltinn – czyli przebłagalnego wieprza – do hali przed oblicze króla, a następnie mężczyźni kładli ręce na jego sierści i składali uroczyste przysięgi (strengjaheit).


„Król Helgi był wielkim wodzem. Przybył on do króla Eylimiego i prosił o rękę córki jego, Swawy. Helgi i Swawa złożyli sobie nawzajem śluby i łączyła ich wielka miłość. Swawa pozostała w domu rodzicielskim, gdy Helgi był na wyprawie. Swawa była walkirią tak teraz jak i poprzednio. Hedinn był w domu u ojca, króla Hjörvarðra w Norwegii. W wilię jolu jechał samotnie z boru do domu i spotkał czarownicę; jechała na wilku i miała żmije jako cugle, zaofiarowała Hedinowi, że będzie mu towarzyszyć. „Nie” odpowiedział. Rzekła: „Zapłacisz za to przy pucharze ślubowania”. Wieczorem było składanie ślubów: przyprowadzono odyńca ofiarnego, mężowie położyli na nim ręce i składali uroczyste przyrzeczenia przy pucharze ślubnym. Hedinn złożył przysięgę, że posiędzie Swawę, córkę Eylimiego, ukochaną Helgiego, brata swego, i żałował tego tak bardzo, że poszedł w świat błędnymi ścieżkami na południe i odnalazł Helgiego, brata swego.” 

Z tego wynika, że w sagach pojawiają się dwie ważne kwestie. Pierwsza jest związana z pitną ofiarą za pomyślność, a druga ze składaniem uroczystych przyrzeczeń. Prawdopodobnie pito wtedy nie tylko na chwałę bogów, ale i przodków. Do tego też dochodziło zabijanie zwierzęcia. Najczęściej był to wieprz jako ofiara dla Freja. Kładąc dłonie na ofiarnym zwierzęciu, składano obietnice. Zatem poprzez kontakt ze zwierzęciem przysięgi mogły trafić bezpośrednio do Freja. Oczywiście  mięso było dla ludzi, a krew dla bogów.

WSPÓŁCZESNE OBCHODY JUL

A jak Jul obchodzą współcześnie starowiercy germańscy? Jest wiele czynników wpływających na udane świętowanie. Na pewno są to przygotowania, towarzystwo w jakim świętujemy i uczta, a momentem kulminacyjnym zimowego przesilenia jest blot. W moim przypadku same przygotowania nie trwają zbyt długo. Mentalnie ani duchowo specjalnie się nie nastawiam. Dni są coraz krótsze, więc z niecierpliwością wyczekuję momentu zimowego przesilenia, aby cieszyć się odradzającym słońcem. Przygotowania rozpoczynam od ozdabiania „pogańskiego stroika”, myślę jakie wzory maślanych ciasteczek zrobić, rozmyślam nad prezentami dla najbliższych oraz poszukuję dobrego przepisu na pieczoną szynkę. Od paru lat Jul świętuję w gronie najbliższych starowierców germańskich, czyli z moją małą śląską rodzinką W tym czasie równie ważne są dla mnie spotkania z rodziną oraz wspominanie moich przodków.

stol 2

Ozdoby na śląskim stole

Podczas tego święta nie może zabraknąć przede wszystkim rodzinnej atmosfery. Bardzo istotnym dla mnie elementem są ozdoby, dlatego robię „pogański stroik” i ozdabiam go świeczkami i ciasteczkami. Na stole dumnie stoją dwa słomiane koziołki zwane Julbocken oraz runa Othala związana z rodziną i domem. Podczas uczty królują maślane ciasteczka, pierniki, makówki, kaczka z piekarnika, śląskie kluski, modra kapusta, pieczona szynka, piwo, whisky lub bourbon oraz miód pitny i oczywiście róg do picia Każdy blot z tej okazji jest dla mnie niezapomniany, a słowa, które wypowiadają wtedy ludzie na długo zapadają w pamięć. Wszyscy bogowie w czasie Jul są dla mnie ważni, ale szczególne kilku z nich. Na pewno jest to bogini Sunna, bo przecież tak długo wyczekujemy dłuższych dni i ciepła słonecznego.  Ponadto  Frey i Freya, bóstwa płodności, miłości, urodzaju i dostatku. W końcu to ich przychylność w nadchodzącym roku będzie niezmiernie istotna. Ogromne znaczenie w czasie Jul ma dla mnie także Thor – obrońca bogów i ludzi. Poza tym kluczową rolę odgrywają Odyn, który roznosi prezenty i daje ludziom mądrość oraz jego małżonka Frigg – opiekunka rodziny i ogniska domowego.

Teraz podzielę się z Wami przepisem na pyszne ciasteczka maślane

Ciasteczka maślane

20 dag cukru pudru

60 dag mąki pszennej

6 żółtek

40 dag masła

Wykonanie:

Zagnieść ciasto i wstawić, najlepiej na całą noc, do lodówki. Nazajutrz ciasto rozwałkować na grubość około 2 cm i wykrawać foremkami ciastka. Piec w temperaturze 180 stopni na złoty kolor.

Z przepisu wychodzą dwie blachy ciastek. Jeśli ktoś chce zwiększyć porcję ciasta, należy podwoić ilość składników. Istotne jest, by trzymać się tych proporcji. Wzór młotka zrobiłem z foremki dzwonka, potem wystarczyło odpowiednio uformować kształt mjolnira. Tutaj efekt końcowy

ciasteczka mlotki

Maślane ciasteczka – jarlowski przysmak 🙂

A jak wyglądają obchody Jul u innych starowierców germańskich? Zapytałem o to pięciu moich przyjaciół. Najpierw, jak obchodzi to święto, przybliży nam Anna „Vrede” mieszkająca na co dzień w Norwegii.

Cześć ☺ Grudzień to miesiąc, w którym świętujemy Jul, w związku z tym powiedz mi jak to wygląda u Ciebie. Może na początek, jak wyglądają twoje przygotowania?

Duchowo nastawiać się nie muszę, bo przyroda jak zwykle wprowadza mnie idealnie w ten czas w roku. Ciemności już tak bardzo dają mi w kość, że odliczam dni do przesilenia słonecznego i do tego, by dni w końcu zaczęły się robić coraz dłuższe. Tęsknię też bardzo za spotkaniami z najbliższymi, więc praktyczna strona przygotowań rozpoczyna się już na początku grudnia od planowania tegorocznych podarunków. Nastrój świąteczny odbija się oczywiście również na otoczeniu. W domu pojawia się więcej światła oraz ozdoby świąteczne.

Czego Twoim zdaniem nie może zabraknąć podczas tego święta ?

Słońca! Wreszcie kończą się długie, zimowe noce i dni zaraz zaczną robić się dłuższe i cieplejsze. Pod koniec grudnia mam już naprawdę serdecznie dosyć ciemności i tęsknię za słońcem. Zimowy Blot przy ognisku oraz światło dużej ilości świec w domu to dla mnie nieodzowne elementy celebracji okresu Jul. W gronie rodziny i przyjaciół oczywiście!
Ważne elementy dodatkowe, które pojawiają się tylko podczas tych dni świątecznych to zielone drzewko oraz siano lub bukiet z owsa (dla Sleipnira). Słomiany julekozioł – może być, chociaż nie musi. U nas jest zawsze, bo lubimy się z nim żegnać tak, jak żegnamy się z zimą i przeszłością. [Chodzi oczywiście o spalenie koziołka.] Ozdoby w kształcie dzików i świnek też zawsze mamy. Dzik, symbol Freya, wiąże się z odrodzeniem, płodnością i dobrymi życzeniami na nadchodzący czas – til árs ok friðar.
Poza tym spacer w dniu przesilenia i obserwowanie słońca, natury wokół – to też jedna z moich nieodzownych, corocznych aktywności.  

W jakim gronie zdarza Ci się świętować ?

Ponieważ na świąteczne imprezy mamy dużo czasu, to i tych gron jest kilka. Co najmniej dwa każdego roku, czyli najbliższa rodzina (moi rodzice, rodzice i rodzeństwo partnera) oraz przyjaciele. Dlatego, że nigdy nie udaje się spotkać ze wszystkimi na raz, to przynajmniej tak dogadujemy terminy, żeby móc się zobaczyć jednego dnia z częścią ludzi, drugiego z kolejnymi itd. W ogóle okres Jul to czas licznych odwiedzin, wymiany podarunków, wzmacniania więzi między przyjaciółmi i w rodzinie.

Jaki blot szczególnie zapadł ci w pamięć i z jakiego powodu?

Prawie każdy. Pamiętam wszystkie, każdy z nich był inny i ważny dla mnie. Jeden z takich blotów to moje pierwsze Solsnu (blot z okazji przesilenia zimowego) w Norwegii. Ekstremalny ze względu na warunki pogodowe i noclegowe. Opisywałam to kiedyś dokładnie na blogu, więc teraz powiem tylko w skrócie. Pierwszy raz widziałam, jak Norwegowie prowadzą obrzęd. Wiele rzeczy mnie zdziwiło i zaskoczyło. Uczta po blocie była epicka. A w nocy, my niedoświadczeni jeszcze w tej  norweskiej rozrywce, jaką jest spanie w drewnianej chacie ogrzewanej jedynie małym piecykiem, wrzuciliśmy za dużo drewna i prawie się tam upiekliśmy. W środku nocy wyskakiwaliśmy z chatki na golasa w śnieg, żeby się ochłodzić :-> a śniegu było do pasa, więc. .. było orzeźwiająco 😛

Moje ulubione wspomnienie z polskich obrzędów to Jul na Śląsku. Było po prostu pięknie 😀 Przyczyniło się do tego wiele elementów składowych. Świetna ekipa, cudowna gospodyni, pięknie ozdobiony dom i stół. Każdy przygotował na to święto coś specjalnego od siebie, ale też wszyscy razem wzięliśmy się do roboty, kiedy padł pomysł, żeby zrobić pierogi. Zabawa była przednia, pierogi niezwykłe – jest co wspominać! Świąteczna integracja w kuchni była rewelacyjna. W dobrych humorach wyszliśmy w mroźną, ciemną noc do lasu, na blot. Zimowy las, nasze twarze w blasku ognia, ciemność za plecami… Wyjątkowy czas na wyjątkowe słowa. To był dobry, mocny blot. A po nim wesoła uczta w przyjacielskiej atmosferze. Co może być lepszego? 🙂

W jaki sposób ucztujesz i jakich smakołyków nie może zabraknąć na Twoim stole? Może masz jakiś ciekawy przepis, którym chcesz się podzielić?

Na świątecznym stole lubię mieć to, co lubię – po prostu. W ramach ukłonu w stronę tradycji jest zawsze tzw. juleszynka przygotowywana przez mojego lubego. Obydwoje kochamy pierogi, uszka i barszcz, więc tych typowo świątecznych potraw też nie może zabraknąć. Mieszamy jednak nasze polskie tradycje kulinarne ze skandynawskimi. W zeszłym roku akcentem skandynawskim były pieczone żeberka. W tym roku planuję wypróbować przepis Eyvinda Hellstrøma na „boskiego halibuta a’la Baldur”. Zaintrygowała mnie nazwa i połączenie tej akurat ryby z Baldurem. Autor książki kucharskiej twierdzi, że według nordyckiej mitologii halibut zamieszkał w Baldurze. Uznano, iż ryba ta jest wyjątkowo mądra i dobra, a ponadto jasna, czym ma przypominać boga. Niektórzy twierdzą też, że to Baldur zamieszkał w halibucie. Do tej pory nie znalazłam żadnych wzmianek w dawnych źródłach, które mogłyby potwierdzić istnienie takiego mitu. Natomiast w tych nowszych (XVII w.) pojawiają się teksty dotyczące świątecznych potraw i tam halibut wymieniany jest na pierwszym miejscu, jako najważniejsza ryba na Jul oraz boski dar dla odważnych kobiet i mężczyzn. Niegdyś obowiązkiem wszystkich rybaków było złowienie halibuta na świąteczny stół. W przeciwnym razie, w ramach kary, mieliby siedzieć podczas świątecznej uczty na dachu. Według badaczy analizujących ryty z epoki kamienia można wyciągnąć wniosek, że sukces w polowaniu na niedźwiedzia oraz połowie halibuta był swoistym testem męskości. Halibut osiąga długość 3,5m oraz wagę do 300kg, więc złapanie takiej ryby to wyczyn.

Przepis na boskiego halibuta wg Hellstrøma:

  1. Oczyszczony kawałek ryby (do 3,5 kg bez głowy)  umieszczamy w naczyniu żaroodpornym posmarowanym olejem. Solimy dobrą solą i zostawiamy tak na czas przygotowania bulionu warzywnego.
  2. Do bulionu potrzebujemy: 2-3 pomidorów, 2-3 cebulki szalotki, 1 małego pora, 1 główkę czosnku, 2 małe marchewki, 1 selera naciowego, gałązkę estragonu i gałązkę pietruszki. Warzywa kroimy na kawałki, dodajemy przyprawy, zalewamy 1 litrem wody i gotujemy przez 30 minut. Następnie dodajemy pół butelki białego wytrawnego wina i gotujemy przez kolejne 30 minut. 3/4 bulionu wlewamy do naczynia z rybą. Naczynie wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 20 minut.
  3. Do reszty bulionu dodajemy ¼ butelki szampana i gotujemy aż zredukuje się do około 2dl płynu (czyli mniej więcej 200ml). Dodajemy 250g masła i energicznie mieszamy. Kiedy masło się rozpuści ,dolewamy kolejną ćwiartkę butelki szampana, doprawiamy curry, pieprzem i solą, cały czas mieszając. Rybę przekładamy na talerze i polewamy sosem.
  4. Dobrymi dodatkami do tego dania są szparagi i ziemniaki ze szczypiorkiem.

Który z bogów  w tym czasie ma dla Ciebie wyjątkowe znaczenie i dlaczego?

Słońce, czyli bogini Sunna – bo w końcu to na słońce i dłuższe dni czekamy. Wiele osób pewnie w tym miejscu wymieni Baldura, ale dla mnie to właśnie Słońce jest tym wyjątkowym i najważniejszym. Poza tym Wanowie, Frey i Freya, bo chcemy sobie zapewnić ich przychylność na nadchodzący rok. Frigg, opiekunka rodzin i domów, o których szczególnie dużo myślimy w tym okresie. Thor, przyjaciel i obrońca ludzi. W sumie to tak można by wymieniać i wymieniać :>

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę i życzę Tobie oraz Twoim najbliższym wszystkiego najlepszego z okazji Jul ☺

I wzajemnie! 🙂

 

Teraz na pytania odpowie Kostek mieszkający na terenie Śląska.

Jak wyglądają twoje przygotowania?

W tym roku dzieje się zbyt wiele, więc nie ma nawet czasu na żadne szczególne przygotowania. O ile zapewnienie sobie czasu wolnego na święto można uznać za przygotowania, to czynię właśnie takowe.

Czego Twoim zdaniem nie może zabraknąć podczas tego święta ?

Nie może zabraknąć bliskich mi ludzi.

Najczęściej w jakim gronie zdarza Ci się świętować ?

W gronie mojej śląskiej pogańskiej rodzinki.

Jaki blot szczególnie zapadł ci w pamięć i z jakiego powodu?

Pierwszy wspólny blot julowy, na który dotarłem w ostatniej chwili, a udał się – mimo drobnych problemów – fantastycznie.

W jaki sposób ucztujesz i jakich smakołyków nie może zabraknąć na Twoim stole? Może masz jakiś ciekawy przepis, którym chcesz się podzielić?

Ucztowanie jest tylko dodatkiem do wspólnego spotkania. Uwielbiam wszelakie mięsne przysmaki na ostro/cebulowo/czosnkowo.

Który z bogów  w tym czasie ma dla Ciebie wyjątkowe znaczenie i dlaczego ?

Jul wiążę szczególnie z Thorem, jako podsumowanie mijającego roku i jego osiągnięć, co idealnie się łączy z nadchodzącym Thorablotem, pozwala spojrzeć z dystansu i pomyśleć o przyszłym roku.

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę i życzę Tobie oraz Twoim najbliższym wszystkiego najlepszego z okazji Jul

O tym, jak świętuje się na Pomorzu, opowie nam Thorstein.  

jak wyglądają twoje przygotowania?

Jeśli nie zapraszam do siebie gości, nie czynię zbyt wiele szczególnych przygotowań. Może to wynik mojego buntu i ucieczki przed wszechobecną gwiazdkofilią. Tak, mam gwiazdkofobię. Kiedy w pracy, na uczelni, w sklepie… wszędzie od miesiąca słyszę tylko o tym, kto ile musi pieniędzy wydać na prezenty i jak z tego powodu cierpi, kto co musi przygotować, ugotować, posprzątać i jak z tego powodu cierpi, a do tego bombardują mnie z każdego kąta kiczowate dżingle i promocje z kiczowatymi gadżetami – nawet pomimo nieoglądania TV i niechodzenia po galeriach handlowych – zwyczajnie łapię gwiazdkofobię. I wtedy staram się jak najdłużej od tego wszystkiego dystansować. Robienie – najlepiej własnoręcznie – prezentów dla bliskich czy dekorowanie domu jest fajne, ale do świątecznych przygotowań często zniechęca mnie i odstręcza od nich nawet nie komercja, ale właśnie polska mentalność, ludzie i ich postawy, podejście.

Oczywiście przygotowuję upominki dla bliskich, przyjaciół i osób, z którymi będę się widział w tym czasie. Najchętniej rękodzieło – bo to fajny pomysł, bardziej spersonalizowany i z serca, a do tego nie trzeba latać po sklepach. No i właśnie to wprowadza najlepiej w świąteczny nastrój. A jeśli już nie robię czegoś sam, chętniej zamawiam przez Internet niż biegam po galeriach. W tym roku byłem też w szkole syna na warsztatach dla uczniów i rodziców. Razem z innymi dzieciakami i ich rodzinami robiliśmy stroiki z iglastych gałązek, szyszek i kolorowych ozdób. To było świetne doświadczenie, bardzo integrujące.

Czego Twoim zdaniem nie może zabraknąć podczas tego święta ?

Ludzi. Przede wszystkim nie może zabraknąć ludzi do wspólnego świętowania. Postrzegam Jul jako najbardziej społeczne święto, takie rodzinno-plemienne, ale też jako święto ciepłych, przyjaznych domów otwartych na ludzi, na gości. Nie może więc zabraknąć gościnności i życzliwości.

Nie wyobrażam sobie też zimowego święta bez płonącego ognia w kominku albo świec na parapecie. Musi być obowiązkowo światło i ciepło z prawdziwego ognia, nie z elektryczności. To dla mnie najbardziej robi atmosferę. I zapachy. Lubię domy, które w Jul pachną ciastkami – chociaż mój własny nie pachnie, bo nie umiem piec 😛 Właśnie! I dobre jedzenie. Dużo dobrego jedzenia.

To wszystko jest dla mnie znacznie ważniejsze niż np. choinka, którą chyba mi obrzydziły te wstrętne sztuczne drzewka z designerskimi dekoracjami pod kolor.

Przydałby się też śnieg i mróz… no ale wiadomo… 😛

Najczęściej w jakim gronie zdarza Ci się świętować ?

To zależy od wielu praktycznych czynników. W ostatnich latach czas do 25 grudnia zwykle spędzam w domu z synem i staramy się nadrobić wspólny czas, którego w czasie pracy i szkoły zwykle jest niewiele. Pozostałe dni w miarę możliwości staram się spędzać z przyjaciółmi i znajomymi, nie tylko pogańskimi – odwiedzać bliskie osoby i te, które po prostu lubię, zapraszać gości.

Chętnie spędzałbym cały ten czas w podróżach, obskakując wszystkich, z którymi mam ochotę się spotkać lub wyprawiając jedną, wielką, wielodniową ucztę dla wszystkich moich najbliższych, przyjaciół i bliskich znajomych. Niestety taka forma świętowania we współczesnych polskich realiach nie zdaje egzaminu, mało kto może sobie na to pozwolić, z różnych powodów.

Jaki blot szczególnie zapadł ci w pamięć i z jakiego powodu?

W pamięci najbardziej utkwił mi mój pierwszy julowy blot wspólny z innym asatryjczykiem, w grudniu 2011 roku. Do tamtej pory w Jul blotowałem sam. Byłem społecznym neofitą 😛 Dlatego ten obrzęd przeżyty z drugą, równie zaangażowaną w niego emocjonalnie osobą, podzielającą moje wierzenia – chociaż wtedy udało mi się znaleźć tylko jedną taką osobę w pobliżu mojego miejsca zamieszkania – był dla mnie ważnym i niezwykle ciekawym przeżyciem. Teraz patrzę na to już nieco inaczej, nie dzielę ludzi na „współwyznawców i innowierców”, tylko po prostu na „swoich i obcych”, wtedy jednak byłem na zupełnie innym etapie życia i „dojrzałości religijnej”.

Drugi taki blot, który mocno zapamiętałem, odbył się rok później na jakimś totalnym zadupiu, na wyspie za Gdańskiem. Tym razem byliśmy już w pięcioro – ja, mój syn, Sylwia, Marta i Michał. Wynajęliśmy na weekend przyjemny domek w małej miejscowości, przywieźliśmy fajne jedzenie i duuuużo miodu 😉 Poza miło spędzonym czasem z tworzącą się już wtedy pierwszą pomorską asatryjską ekipą, zapamiętałem tamten blot z powodu pogody. To była prawdziwa zima! Śnieg po kolana, lód, mróz. A w tamtym miejscu panował w dodatku jakiś specyficzny mikroklimat, przez co było znacznie zimniej niż w samym Trójmieście. Omal nie zamarzliśmy wtedy w lesie 😀

Trzeci julowy blot, który zapadł mi w pamięć, to ten dwa lata temu, ale on jest dla mnie ważny z powodu mocnych przeżyć – na tyle osobistych, że nie będę o nich opowiadać. Powiem tylko, że blotowałem wówczas pierwszy raz z obecną partnerką i jej synem.

W jaki sposób ucztujesz i jakich smakołyków nie może zabraknąć na Twoim stole? Może masz jakiś ciekawy przepis, którym chcesz się podzielić?

Ja i pichcenie niestety niekoniecznie idziemy w parze. Uwielbiam jeść, ale niestety kucharz ze mnie raczej marny. Zwykle zamawiam więc większość julowego jedzenia z kateringu lub – znacznie chętniej – u sąsiadki, która w okresie świątecznym prowadzi sobie małą, lokalną działalność kulinarną. A kiedy tylko mam możliwość, chętnie korzystam z gościnności przyjaciół, w których domach można lepiej zjeść 😉 Sam robię zazwyczaj tylko sałatkę warzywną i sałatkę z wędzonej makreli z kukurydzą, cebulą i majonezem. Może niebawem to się zmieni, bo mój syn na szczęście właśnie odkrywa w sobie pasję kulinarną 🙂 Mam więc nadzieję, że niedługo przejmie pałeczkę w kuchni 😀 Moja obecna partnerka także świetnie gotuje, więc sądzę, że kiedy razem zamieszkamy, dom nareszcie wypełnią świąteczne zapachy 😉

A moje ulubione julowe potrawy? Zdecydowanie pierogi z kapustą i grzybami, zupa grzybowa, śledzie w każdej możliwej postaci, schab ze śliwką, czerwona zasmażana kapusta, szarlotka, pierniki, ciasteczka korzenne i cynamonowe.

Który z bogów  w tym czasie ma dla Ciebie wyjątkowe znaczenie i dlaczego ?

W okresie Zimowych Nocy odczuwam szczególną bliskość Freya jako tego, który zapewnia dobrobyt i dobrostan w domach oraz Frigg, która dla mnie jest między innymi swego rodzaju archetypem matki, strażniczki domowego ciepła. Moje myśli kierują się też dość często w stronę Baldura, z powodu skojarzeń z życiem i śmiercią, słońcem, światłem. Szczególne miejsce jest też u mnie w tym czasie przeznaczone dla Thora, z powodu mojej bliskiej, specyficznej więzi z nim.

Ponadto uważam, że Jul to dobry moment także do mocniejszego skierowania myśli w stronę dis i fylgii, wszelkiego rodzaju duchów opiekuńczych, duchów domowych i istot związanych z zimową porą.

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę i życzę Tobie oraz Twoim najbliższym wszystkiego najlepszego z okazji Jul

A na koniec o swoim świętowaniu opowie nam Aleksandra, mieszkanka Wrocławia.

Jak wyglądają twoje przygotowania?

Na pewno zastanawiam się nad wszystkim, co się działo w ciągu tego roku, co było dobre, co chcę kontynuować, co chcę zakończyć. Taka głęboka refleksja nad sobą. Z nieduchowych spraw – dekoruję dom, wciskając świeczki gdzie tylko się da , bo to przytulne i miłe i te ognie się palą i palą (w czasie, gdy to teraz piszę, też płonie świeczka z wrocławskiego Jule). Ozdabiam choinkę, robię jedzenie i zastanawiam się z kim najpierw, a z kim później spędzę czas. Jeszcze przed samym Jule zastanawiam się nad prezentami dla bliskich, by później móc widzieć ich radość. Tak to u mnie wygląda

Czego Twoim zdaniem nie może zabraknąć podczas tego święta?

Światła różnego rodzaju (najchętniej tego ze świec), sianka dla Sleipnira :D, rozmów z bliskimi i po prostu bycia z nimi. Spotkań z tymi, których uważamy za bliskich.

Najczęściej w jakim gronie zdarza Ci się świętować ?

Raczej sama. W tym roku był to pierwszy mój społeczny blot.

Co podczas blotu szczególnie zapadło ci w pamięć?

Dużo świec i płonący ogień w misce. I to, że wszyscy byli uśmiechnięci.

W jaki sposób ucztujesz i jakich smakołyków nie może zabraknąć na Twoim stole? Może masz jakiś ciekawy przepis którym chcesz się podzielić?

Jabłek i mięsa. I alkoholu (no co zrobię…). Na pewno pieczony schab ze śliwką/suszoną morelą (polecam!), pasztet i oczywiście pierogi. Pierogi i barszcz, i grzyby to moja miłość. Ryb na święta nie jem.

Który z bogów w tym czasie ma dla Ciebie wyjątkowe znaczenie i dlaczego?

Baldr, bo się wtedy rodzi i jest piękny i słoneczny. To po prostu jego święto (nie wiem czemu nie został wspomniany na blocie). Frey, bo skoro słońce się rodzi, ziemia zaczyna się odradzać. Wraz z tym będzie wzrastać jej płodność, by pąkami obrodziła, a na jesień byśmy mieli co zbierać. Zawsze wspominam Idunn i jej złote jabłka. Póki je ma, wszyscy bogowie żyją. Cały cykl życia trwa.

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę i życzę Tobie oraz Twoim najbliższym wszystkiego najlepszego z okazji Jul

Ja Tobie również, oby nowy rok był jednym wielkim spełnieniem 🙂

Tym miłym akcentem chciałbym życzyć Wam szczęśliwego, spokojnego i rodzinnego Jul

przystole

Jul na Śląsku, autor artykułu ukryty za płomieniem świecy.

ŹRÓDŁA :

Edda Poetycka

Saga o Hakonie Dobrym

Saga o Królu Heidreku

„Mitologia Skandynawska w Epoce Wikingów” – L.P. Słupecki

„Demonologia Germańska – Duchy, demony i czarownice” Artur Szrejter

http://www.asatru.com.pl/

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jul

https://en.wikipedia.org/wiki/Yule

http://vigdisaaa.blogspot.com/